Ty.. ja ciebie nie krytykuję, Harry! Ale ty... no... to znaczy... czy nie uważasz, że ty masz trochę... no wiesz... lekkiego bzika na punkcie ratowania ludzi?
Po zakończeniu szkoły Ron i Hermiona pobrali się. Kupili sobie mieszkanko w Dolinie Godryka, zaraz koło Harry'ego i Ginny.
Pewnego dnia Ron ogląda mecz Quiddicha. Pożerając czekoladową żabę, lecz jednocześnie nie spuszczając oczu z telewizora, woła:
- Hermiona, idź po piwo kremowe!
Rudowłosa słysząc to żądanie wyszła z kuchni, podparła się rękoma o biodra i mówi:
- A jakieś magiczne słówko, kochanie? - powiedziała przymilonym tonem.
Ronald w patrzony maślanym wzrokiem w magiczny ekran zawołał:
- Hokus, pokus, czary-mary teraz jazda po browary!