(...) Skorzystałem z pomocy mojego śmierciożercy, by upewnić się, że chłopiec zwycięży w Turnieju Trójmagicznym: że pierwszy dotknie pucharu. Pucharu, który mój wierny śnierciożercazamienił w świstoklik. I w ten sposób Harry Potter znalazł się tutaj, poza zasięgiem pomocy i ochrony Dumbledor'a. Trafił prosto w me stęsknione ramiona!I oto jest tutaj... chłopiec, którego wszyscy uważali za moją klęskę...